Rozdział 4.
Obietnica...
Szłaś do przodu, nie zwracając uwagi na nikogo i na nic. Byłaś cholernie wkurzona. Niby nic takiego się nie stało... Ale to tak cholernie bolała. *On o wszystkim wiedział... Wiedział, że jestem czymś więcej niż człowiekiem... Wiedział... A ja musiałam to ukrywać... Bałam się mu o tym powiedzieć... Bałam się jego reakcji... Myślałam... KURWA! I DO TEGO ON TEŻ JEST NOCNYM ŁOWCĄ... Za dużo tego wszystkiego...* . Mnóstwo myśli kłębiło się w Twojej głowie. Nie potrafiłaś ich poukładać. Było ich po prostu za dużo...
Gdy dotarłaś do starej kamienicy starałaś się uspokoić. *Amy nie musi wiedzieć o wszystkim... Trochę mogę zachować dla siebie...*. Ruszyłaś po schodach do wielkich, drewnianych drzwi. Wchodząc do środka od razu usłyszałaś głosy... śmiech, rozmowy... Weszłaś po woli na drugie piętro... Nie pomyliłaś się. Odgłosy dochodziły z waszego mieszkania.... `Amy i gości' To brzmi jak dobry żart! Lekko przybliżyłaś ucho do drzwi. Słuch Nocnego Łowcy pozwalał Ci słyszeć wszystko jeszcze wyraźniej. 4 różne głosy? Tak, 4...
Głośny śmiech, jakieś przekleństwa, męskie głosy mieszające się z damskim, niskim głosem Amy...
Nie czekałaś dłużej. Chwyciłaś klamkę i mocno popchnęłaś drzwi do przodu. Stanęłaś w bezruchu.
Na kanapie przed telewizorem siedział Niall, Zayn i Amy. Grali w jakąś grę na konsoli. Na wysokiej szafie, prawie pod sufitem siedział Liam. *Cooo Oni tu robią?!?! *
- Co wy tu... - urwałaś w połowie. Amy ich nie znała. Przynajmniej Ty o tym nie wiedziałaś. Wszyscy teraz patrzyli na Ciebie. Amy wstała z kanapy z lekkim zakłopotaniem podrapała się w tył głowy.
-No... Ten... No... My się znamy...
-Ale skąd?! Jak?! Ja nic o tym nie wiem!
-Kiedyś mieszkałam z nimi w Instytucie.
-Amy...
-Przepraszam... - Zapadła niezręczna cisza. Nikt się nie poruszał. Nie było słychać ani jednego oddechu. Tylko tykanie zegara i odgłos stukania butem o szafę. W końcu Niall wstał z kanapy i podszedł do Ciebie. Nigdy go takiego nie widziałaś. Jego oczy były bardzo niebieskie, błyszczące. Wręcz świeciły. Skóra była blada i bardzo kontrastowała z czarnymi znakami które okrywały jego całe ciało. Włosy wyglądały na jeszcze jaśniejsze niż zwykle. Był pod postacią Nocnego Łowcy. Zayn i Liam też wyglądali inaczej. Ciemniejsze włosy, wyraźniejszy kolor oczu. I znaki na całym ciele. Nie znałaś ich takich.
-Nie złość się proszę. To nie tak. - Jego głos był niski. Nie brzmiał jak głos Nialla którego znałaś. -Amy nie mogła Ci tego powiedzieć. Nie mogła Ci powiedzieć, że nas zna, że jesteśmy Nocnymi Łowcami, że Harry nim jest... Twoi rodzice chcieli żebyś trzymała się jak najdalej od nas. Od Nocnych Łowców. Powiedzieli tak gdy żegnali się z nami... Później już nie wrócili. Rozumiesz? Chcieli Cię chronić przed tym wszystkim. Ale nie udało nam się to do końca. Bo już miałaś znaki więc nie mogliśmy całkowicie wymazać Cię z tego świata. Więc wyizolowaliśmy Cię. Amy miała pilnować żebyś nie trafiała na demony.
-A Harry... ?
-On Cię Kocha naprawdę. Chciał Ci to wszystko powiedzieć ale mu nie pozwoliliśmy.- Powiedział patrząc Ci głęboko w oczy. Czułaś, ze mówił prawdę. Niall by Cię nie okłamał. Nie wiedziałaś co masz zrobić, co powiedzieć. Nie mogłaś się ruszyć. Poczułaś, że robi Ci się słabo.
-Ej. Wszystko Ok? - Powiedział zaniepokojony Zayn widząc, że bledniesz. Jego głos przeszył Cię od środka. Był taki obcy. Wszystko było takie... Inne?
-Tak... Muszę pobyć sama...- Powiedziałaś i ruszyłaś do swojego pokoju. Nie chciałaś aby się nad Tobą litowali czy coś. Chciałaś po prostu zostać sama.
-Może mam...
-NIE! Dajcie mi spokój!! -wrzasnęłaś na cały pokój przerywając Niallowi w połowie zdania. *Muszę posiedzieć w samotności. Muszę się uspokoić. Tak... Uspokoić...*
Weszłaś do pokoju trzaskając drzwiami. Oparłaś się o nie plecami i zamknęłaś oczy. Powoli nabierałaś i wypuszczałaś powietrze. *Uspokój się.*
-Heej... - Usłyszałaś głos niski, znajomy głos. Szybko otworzyłaś oczy. Przed Tobą stał Harry a dokładniej stał na parapecie w szeroko otwartym oknie. Jego włosy rozwiewał wiatr. Wyglądał tak seksownie; Dobrze zbudowana sylwetka, loki i te oczy. Do tego wiatr... Znieruchomiałaś.
-Idź stad. -Powiedziałaś wbijając wzrok w podłogę.
-Nie. Muszę Ci to wyjaśnić.
-Już wszystko wiem!- Krzyknęłaś. Zielonooki się lekko wzdrygną. Zeskoczył z parapetu. Zero odgłosu. Jakby motyl usiadł na płatku. Powolnym krokiem ruszył w Twoja stronę.
-To dobrze... Wybaczysz mi, prawda?- Mówił nie zatrzymując się i nie odrywając od Ciebie wzroku. Jego ruchy sprawiały, że zapierało Ci dech we piersi.
-Możesz zostawić mnie samą?
-Nie. Masz mi to powiedzieć teraz.- Powiedział lekko zniecierpliwionym głosem ciągle powolnym krokiem zmierzając w Twoją stronę... Jego spokój sprawiał, że przechodziły Cię ciarki.
-Daj mi czas..
-Nie. - Zbliżył się do Ciebie. Wasze nosy prawie się dotykały. Jego lewa ręka zbliżyła się do Twojego policzka. Delikatnie, opuszkami palców przejechał po nim. Przeszedł Cię dreszcz. *Nie mogę mu ulec... nie mogę* . W tej chwili Odepchnęłaś Harrego od Siebie tak mocno, że wylądował w ścianie na przeciwko.
Nie spodziewał się tego.
-Chcesz tak?! To będzie tak! - Ruszył szybko w Twoją stronę. Nawet nie wiedziałaś kiedy znalazł się przy Tobie. Przyłożył swoje ciepłe wargi do Twoich ust i przycisną Twoje nadgarstki do ściany. Choć w pokoju było zimno On był rozgrzany. Biło od niego ciepło. Niesamowite ciepło...
-I co?- Wyszeptał do Twojego ucha.
-Gówno. -Powiedziałaś wyrywając się z jego uścisku. Przetoczyłaś się między jego nogami i stanęłaś za nim. Harry szybko się odwrócił ale zbyt późno aby uniknąć Twojemu ciosowi. Upadł na ziemię. I nagle zniknął.
Rozejrzałaś się po pokoju próbując uspokoić oddech. Nie wiedziałaś czego się spodziewać. Harry był Nocnym Łowcą tak samo jak Ty. Nie mogłaś przewidzieć jego ruchów.
Nagle coś z góry runęło na Ciebie z siłą powalająca na podłogę. Nie mogłaś się ruszyć pod jej Ciężarem. Wyczułaś męskie perfumy które, dobrze znałaś.
-A teraz? -Wysapał Ci Styles prosto do ucha. Czułaś jego ciepły oddech na swoim karku.
-Puść mnie!
-Nie. -Powiedział i odwrócił Cię na plecy. Wasze twarze niebezbiecznie się zbliżyły.Widziałaś tą natarczywość w jego dużych oczach. Lekko je przymrużył i zatrzepotał długimi rzęsami. *Przestań to robić...*
-Uspokój się!
-Bo?!
-Bo Cię o to proszę!- Powiedział jeszcze mocniej napierając na Ciebie. Teraz nie mogłaś się nawet ruszyć. Ciężar sprawił, że coraz ciężej było Ci oddychać.
-Spokojnie... - Wyszeptał. Poczułaś, że Harry się podnosi. Popatrzyłaś na niego. Stał nad Tobą. Lekko uniosłaś się na łokciach.
-Patrz...- Powiedział tym swoich półcichym, zachrypniętym głosem który, przeszył Cię od środka.. Zdjął koszulkę i rzucił ją koło Ciebie na podłogę. Zobaczyłaś jego dobrze zbudowane, prawie idealne ciało. Było czyste. Zero znaków, blizn... Nieb było nic. Ciało człowieka. Harry sięgną do tylnej kieszeni spodni wyją stelle i nakreślił na wewnętrznej stronie swoich nadgarstków `X'- `ZDEJMIJ, ODKRYJ'
Błysnęło z nich jasne światło które Cię lekko oślepiło. Harry zacisną dłonie w pięści i odchylił głowę do tyłu. Na jego ciele zaczęły pojawiać się znaki.
Jeden po drugim zaczęły rysować się na jego skórze. Wiedziałaś jaki sprawiało mu to ból. Jego dłonie drżały. Oczy i zęby były mocno zaciśnięte. Skóra zaczęła robić się jaśniejsza, włosy ciemniejsze a oczy jeszcze bardziej zielone. Harry rozluźnił ręce i powoli opuścił głowę spoglądając na Ciebie. Jego zielone oczy świeciły magicznym blaskiem... Były tak nienaturalnie zielone... Takie piękne... Nadal leżałaś na podłodze. Nie mogłaś się ruszyć ani oderwać od niego wzroku. Był Nocnym Łowcą. Dopiero teraz go w nim widziałaś.
Styles powoli wyciągną w Twoją stronę rękę. Chwyciłaś ją i mocno podciągnęłaś się do góry stając na równe nogi. *Teraz moja kolej*
-Teraz ja...- Powiedziałaś zrzucając z siebie bluzkę. Harry lustrował Cię wzrokiem. Wyrwałaś z jego ręki stelle i nakreśliłaś `X' . Poczułaś ból, prawie nie do wytrzymania. Wydałaś z siebie ciche jęknięcie i zacisnęłaś zęby. Czułaś ciepło pojawiających się znaków, czułaś jak na nowo wypalają się na Twojej zimnej skórze.
Po chwili ból ustąpił a światło zniknęło. Otworzyłaś po woli oczy. Zakręciło Ci się w głowie ale zdołałaś ustać na nogach. Spojrzałaś na stojącego przed Tobą Harrego. Patrzył na Ciebie jak zaczarowany.
W jego oczach widać było zachwyt zmieszany z zainteresowaniem i jeszcze jakimś uczuciem którego, nie potrafiłaś odczytać. Lekko przybliżył się do Ciebie. Wasze klatki się z tykały. Oddychaliście głośno.
Poczułaś, że zielonooki chwyta Cię za prawą rękę i powoli położył ją na swojej nagiej, rozgrzanej piersi. Poczułaś bicie jego serca. Biło szybko ale równomiernie. Styles Lekko pochylił się nad Tobą i przyłożył czoło do Twojego.
-Wiesz już jaki jestem. Ale to nie jest istotne.- wyszeptał ledwo słyszalnym głosem. Zamknęłaś oczy i wsłuchałaś się w jego głos i równe, powoli uspakajające się bicie jego serca.
-Czujesz? Ono jest Twoje...- wydyszał. - Tylko Twoje... Pozwól mi kochać... Pozwól mu kochać... Tylko tyle... Proszę...- Jego głos rozbrzmiewał w Twojej głowie echem. -Proszę...
-Ale obiecaj mi coś.- Odezwałaś się po krótkiej chwili. Harry uniósł Twój podbródek palcem, tak aby mógł spojrzeć w Twoje oczy.
-Tak?
-Obiecaj mi, że już nigdy nie będziesz wchodził przez okno w moim pokoju.- Harry uśmiechną się.
-Nie mogę Ci tego obiecać...
Hej<3 .
Przepraszam, że tak późno to dodaje ale nie miałam czasu!
Mam nadzieję, że warto było czekać ^.^
Proszę o opinię i komentarz xx.
♥
warto było czekać, bo rozdział świetny ! ; * to ja z twittera c:
OdpowiedzUsuńświetne :*
OdpowiedzUsuńświetny świetny świetny !!*o*
OdpowiedzUsuńSzybko pisz następny!
Naprawdę świetny rozdział *_*
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kolejnego :D
@forever_crazy_x