wtorek, 2 lipca 2013

Rozdział 5.

                      Rozdział 5.

                    Zaczyna się.

  Zanim wszyscy wyszli z mieszkania Zayn z Niallem zaproponowali Ci treningi. Gdy odpowiedziałaś "Z wielką chęcią z wami potrenuje" Harry się lekko obruszył ale nic nie powiedział *Zazdrośnik* . Tego wieczoru zasnęłaś od razu po położeniu się do łóżka. To dobrze. Nie musiałaś myśleć o tym wszystkim.
                                               
                                           
                                                       ((Dwa Dni Później))


-[T.I]! Wstawaj. Hej, hej! Słonce najjaśniejsze! Za 10 min. masz trening. Halooo!-usłyszałaś Amy mówiącą Ci do ucha.
-Daj mi 5 minut.-powiedziałaś zaspana. -Szczerze? To dotarła do mnie tylko ta część "Słońce najjaśniejsze. Resztę przyswajam.
-Haha! Oj wstawaj! Za 5 minut to my powinnyśmy być w połowie drogi.
-No dobra, dobra...
-To jak?! Wstajesz?!
- 3 minutki ?- powiedziałaś robiąc słodkie oczka. Amy to nie ruszyło.
-Już!-powiedziała stanowczo i wyszła z pokoju. Odprowadziłaś ją wzrokiem a później wstałaś i nałożyłaś pierwsze lepsze ubrania. Gdy przyszłaś do salonu na stole stało śniadanie.
-Śniadankoo!-powiedziałaś z uśmiechem.
-Byłoby ciepłe gdybyś nie potrzebowała 5 minut.-powiedziała z lekkim wyrzutem. *Aha. Jest Foch. To dzisiaj mam przejebane*
-Zimne też dobre.
-Ciepłe lepsze.
-A może ja wolę zimne?
-Oj dobra! Wcinaj i idziemy.- Wykonałaś "rozkaz ". Amy przyglądała się na Tobie ze znudzeniem i czekała aż skończysz. Gdy skończyłaś wzięła Twój talerz, przeskoczyła przez blat i zgrabnym ruchem wrzuciła naczynie do zmywarki nie tłukąc go. Po patrztyłaś na nią z lekkim zdziwieniem.
-Nie mogłam się oprzeć.-powiedziała z uśmiechem.-Idę nakładać buty a Ty się pośpiesz z piciem tej herbaty i chodź!-Krzyknęła za ruszając do pomieszczenia obok. *Ona jest nienormalna*
-Słyszałam!-krzyknęła.
*Cholera! Jebane czytanie w myślach!
-Nie takie jebane. To całkiem fajne!-usłyszałaś niski  głos przyjaciółki w swojej głowie.
-Zależy dla kogo!
-Mi się podoba.
-Ale mi nie za bardzo kiedy mi to robisz.
-Taki mi przykro
-Dobra! Wywalaj z mojej głowy!
-Ja gotowa. Idziemy!-powiedziała rozbawiona Twoim zdenerwowaniem*
 
  O 10.20 wyszłyście z domu choć trening miał być o 10 ale u was to norma. Gadałyście o treningu, broniach, ćwiczeniach i o Zaynie, który na treningach jest bardzo wymagający. Trochę przeraziła Cie ta informacja.
  Po 10 minutach szybkiego "spaceru" znalazłyście się przed budynkiem starego instytutu. Był to ogromny lekko kremowy budynek z wielkimi schodami i wielkimi oknami. Przez budynkiem rozciągał się ogród pełen drzew, krzewów i  czarnych róż.
   Na schodach siedziała Miranda i pilnowała bawiących się obok  Samanty i Lucka. Szłyśmy z Amy w jej stronę szerokim, kamienistym podjazdem.
-Dzień Dobry.-powiedziała do niej Amy bez żadnej wyczuwalnej emocji w głosie.
-Dzień Dobry. Zayn i Niall juz na was czekają.-powiedziała z szczerym uśmiechem. Była taka piękna: Ciemne, lekko falowane, długie aż do pasa włosy, szafirowe, duże oczy z ciemnymi rzęsami. Jej mały nos był przyprószony lekkimi piegami które były widoczne na śnieżnobiałej skórze. Miranda była ubrana w długą, kremową suknię z zielonymi detalami i zielone lakierki. Do tego jej delikatność, gracja i sposób mówienia sprawiały, że nie można było na nią nie zwrócić uwagi. Wyglądała conajmniej jak anioł.
-Amy! [T.I]!-rozległ się nagle krzyk ucieszonych dzieci, które już biegły w waszą stronę. Samanta podbiegła do Ciebie i wtuliła się w Twoje nogi. Była taka słodka. Przykucnęłaś żeby ja przytulić.
-Co tam słodziaku?-powiedziałaś z rozbawieniem w głosie. Samanta uśmiechnęła się słodko i odrzuciła długie warkocze do tyłu. Jej oczy były koloru bezchmurnego nieba a ciemna sukienka i wianuszek ze stokrotek podkreślał ich blask.
-Wiesz że wujek Harry splutł mi te śliczne warkoczyki?
-Są śliczne.-powiedziałaś. Sami zarumieniła się, dała Ci całusek w policzek i podbiegła do Mirandy.
-Idzie już. Chłopcy już pewnie zdążyli coś rozwalić sami.-zaśmiała się.
-Dobra. Idziemy. Zayn ma dobry humor?
-Tak.
-Czyli będą kłótnie z Niallem.-powiedziała i zaśmiała się. Miranda jej zawtórowała.-Dobra. Lecimy. Do zobaczenia.
-No pa-odpowiedziała Miranda.

 Gdy tylko weszłyśmy na salę do treningów rozległ się teatralny krzyk Zayna.
-Witamy drogie panie, które łaskawie ruszyły swoje dupy z domu i przylazły!
-Seksowne dupy.-poprawił go Niall z szerokim uśmiechem. Zayn spojrzał na niego przez ramię.
-Zamknij się.-powiedział ze złością. Uśmiech znikną z twarzy Nialla.
-Musisz się na nim wyżywać?! Ulżyło Ci?!-powiedziała  Amy do Zyna  z lekkim zirytowaniem.
-Nie! I tak w ogóle. Po co tu przyszłaś? To jej trening.-powiedział i wskazał na Ciebie głową.
-Przyszłam Cię po wkurwiać i pilnować.
-Pilnować?
-Tak. Żebyś nikogo nie zabił.-odpowiedziała. Zayn tylko przewrócił oczami.
-Zaczynami!-powiedział Zayn.-Niall! Daj jej miecz..-rozkazał. Niall posłusznie przyniósł broń i daj Ci ją do reki. Chwyciłaś ją i obróciłaś w dłoni.
-Ładnie ładnie. Teraz odwróć się.- Wykonałaś posłusznie polecenie.-Widzisz ta zielona piłeczkę? Traf w nią.
-Co!? Mam w nią trafić?! Ona jest wielkości jajka i jest 10 metrów ode mnie! Jak mam to zrobić?!-powiedziałaś z oburzeniem.
-Właśnie tak.- powiedział zabierając Ci broń. Zamachną się i rzucił mieczem, który przebił zielona piłeczkę.
Popatrzyłaś na niego ze zdziwieniem.
-O kurwa.-powiedziałaś.
-Tak, wiem.
-Jak Ty to..!?
-Ty też to umiesz. Jesteś Nocnym Łowcą.-powiedział z lekkim znudzeniem.
-Ok.- Wzięłaś kolejny miecz do ręki. Skierowałaś go na zielona piłeczkę, zamachnęłaś się i rzuciłaś. W tej samej chwili  na swoje nie szczęście do sali wszedł Liam a miecz wbił się centralnie w ścianę milimetr od jego głowy. Liam stał bez ruchu. W końcu ze zdziwieniem popatrzył się na nas a Niall, Zayn i Amy wybuchli śmiechem. Ty stałaś z założonymi rękami i patrzyłaś na trójkę lejąca z zaistniałej sytuacji.
-Widzę, że szkolenie idzie w najlepsze.- Usłyszałaś za sobą miły i rozbawiony głos Liama.
-Przepraszam.-odpowiedziałaś z lekkim zakłopotaniem.
-Nic się nie stało. To jeszcze nic! Niall gdy się szkolił 4 razy rzucił mnie mieczem w nogę choć stałem z tyłu a tarcza była z przodu.-powiedział i zaśmialiście się oboje.Liam popatrzył na cieszącą się trójkę.
-Dobra! Dość! Jest sprawa!-krzyknął donośnym głosem. Wszyscy na niego popatrzyli z nagłą powagą.
-Leonardo wrócił i poluje na jedno z nas.-powiedział. Zayn, Niall i Amy popatrzyli na niego z niedowierzaniem.Ty tylko nie wiedziałaś o co chodzi.
-Kto to ten Leonardo?-spytałaś.
-Najpotężniejszy Mag Ciemności, który stąpał kiedykolwiek po tej ziemi. Został zabity 100 lat temu...
-A teraz powrócił.-dokończył za Zayna Liam.
-Mówiłeś, ze poluje na któreś z nas. Na kogo?-powiedziała powoli Amy jakby dopiero załapała o co chodzi. Liam spuścił głośno powietrze i popatrzył się po nas wszystkich.
-Któreś z nas ma moc większa niż jakikolwiek Nocny Łowca na tej ziemi. Nie wiem jak to się stało ale ta osoba jest Naznaczona.
-Kto to do cholery?!-krzyknął  Zayn.Liam jeszcze raz spojrzał na nas wszystkich i zatrzymał wzrok na... Tobie.
-[T.I]... Jesteś Naznaczona.




Bardzo długo nic nie dodawałam więc musiałam to zmienić :)

Mam nadzieję, że nie jest najgorsze xD.                         

sobota, 23 marca 2013

Rozdział 4.

                      Rozdział 4. 

                                       Obietnica...


Szłaś do przodu, nie zwracając uwagi na nikogo i  na nic. Byłaś cholernie wkurzona. Niby nic takiego się nie stało... Ale to tak cholernie bolała. *On o wszystkim wiedział...  Wiedział, że jestem czymś więcej niż człowiekiem... Wiedział... A ja musiałam to ukrywać... Bałam się mu o tym powiedzieć... Bałam się jego reakcji... Myślałam... KURWA! I DO TEGO ON TEŻ JEST NOCNYM ŁOWCĄ... Za dużo tego wszystkiego...* . Mnóstwo myśli kłębiło się w Twojej głowie. Nie potrafiłaś ich poukładać. Było ich po prostu za dużo...
Gdy dotarłaś do starej kamienicy starałaś się uspokoić. *Amy nie musi wiedzieć o wszystkim... Trochę mogę zachować dla siebie...*. Ruszyłaś po schodach do wielkich, drewnianych drzwi. Wchodząc do środka od razu usłyszałaś głosy... śmiech, rozmowy... Weszłaś po woli na drugie piętro... Nie pomyliłaś się. Odgłosy dochodziły z waszego mieszkania.... `Amy i gości' To brzmi jak dobry żart! Lekko przybliżyłaś ucho do drzwi. Słuch Nocnego Łowcy pozwalał Ci słyszeć wszystko jeszcze wyraźniej. 4 różne głosy? Tak, 4...
Głośny śmiech, jakieś przekleństwa, męskie głosy mieszające się z damskim, niskim głosem Amy...
Nie czekałaś dłużej. Chwyciłaś klamkę i mocno popchnęłaś drzwi do przodu. Stanęłaś w bezruchu.
Na kanapie przed telewizorem siedział Niall, Zayn i Amy. Grali w jakąś grę na konsoli. Na wysokiej szafie, prawie pod sufitem siedział Liam. *Cooo Oni tu robią?!?! *
- Co wy tu... - urwałaś w połowie. Amy ich nie znała. Przynajmniej Ty o tym nie wiedziałaś. Wszyscy teraz patrzyli na Ciebie. Amy wstała z kanapy z lekkim zakłopotaniem podrapała się w tył głowy.
-No... Ten... No... My się znamy...
-Ale skąd?! Jak?! Ja nic o tym nie wiem!
-Kiedyś mieszkałam z nimi w Instytucie.
-Amy...
-Przepraszam... - Zapadła niezręczna cisza. Nikt się nie poruszał. Nie było słychać ani jednego oddechu. Tylko tykanie zegara i odgłos stukania butem o szafę. W końcu Niall wstał z kanapy i podszedł do Ciebie. Nigdy go takiego nie widziałaś. Jego oczy były bardzo niebieskie, błyszczące. Wręcz świeciły. Skóra była blada i bardzo kontrastowała z czarnymi znakami które okrywały jego całe ciało. Włosy wyglądały na jeszcze jaśniejsze niż zwykle. Był pod postacią Nocnego Łowcy. Zayn i Liam też wyglądali inaczej. Ciemniejsze włosy, wyraźniejszy kolor oczu. I znaki na całym ciele. Nie znałaś ich takich.
-Nie złość się proszę. To nie tak. - Jego głos był niski. Nie brzmiał jak głos Nialla którego znałaś. -Amy nie mogła Ci tego powiedzieć. Nie mogła Ci powiedzieć, że nas zna, że jesteśmy Nocnymi Łowcami, że Harry nim jest... Twoi rodzice chcieli żebyś trzymała się jak najdalej od nas. Od Nocnych Łowców. Powiedzieli tak gdy żegnali się z nami... Później już nie wrócili. Rozumiesz? Chcieli Cię chronić przed tym wszystkim. Ale nie udało nam się to do końca. Bo już miałaś znaki więc nie mogliśmy całkowicie wymazać Cię z tego świata. Więc wyizolowaliśmy Cię. Amy miała pilnować żebyś nie trafiała na demony.
-A Harry... ?
-On Cię Kocha naprawdę. Chciał Ci to wszystko powiedzieć ale mu nie pozwoliliśmy.- Powiedział patrząc Ci głęboko w oczy. Czułaś, ze mówił prawdę. Niall by Cię nie okłamał. Nie wiedziałaś co masz zrobić, co powiedzieć. Nie mogłaś się ruszyć. Poczułaś, że robi Ci się słabo.
-Ej. Wszystko Ok? - Powiedział zaniepokojony Zayn widząc, że bledniesz. Jego głos przeszył Cię od środka. Był taki obcy. Wszystko było takie... Inne?
-Tak... Muszę pobyć sama...- Powiedziałaś i ruszyłaś do swojego pokoju. Nie chciałaś aby się nad Tobą litowali czy coś. Chciałaś po prostu zostać sama.
-Może mam...
-NIE! Dajcie mi spokój!! -wrzasnęłaś na cały pokój przerywając Niallowi w połowie zdania. *Muszę posiedzieć w samotności. Muszę się uspokoić. Tak... Uspokoić...*

Weszłaś do pokoju trzaskając drzwiami. Oparłaś się o nie plecami i zamknęłaś oczy. Powoli nabierałaś i wypuszczałaś powietrze. *Uspokój się.*
-Heej... - Usłyszałaś głos niski, znajomy głos. Szybko otworzyłaś oczy. Przed Tobą stał Harry a dokładniej stał na parapecie w szeroko otwartym oknie. Jego włosy rozwiewał wiatr. Wyglądał tak seksownie; Dobrze zbudowana sylwetka, loki i te oczy. Do tego wiatr...  Znieruchomiałaś.
-Idź stad. -Powiedziałaś wbijając wzrok w podłogę.
-Nie. Muszę Ci to wyjaśnić.
-Już wszystko wiem!- Krzyknęłaś. Zielonooki się lekko wzdrygną. Zeskoczył z parapetu. Zero odgłosu. Jakby motyl usiadł na płatku. Powolnym krokiem ruszył w Twoja stronę.
-To dobrze... Wybaczysz mi, prawda?- Mówił nie zatrzymując się i nie odrywając od Ciebie wzroku. Jego ruchy sprawiały, że zapierało Ci dech we piersi.
-Możesz zostawić mnie samą?
-Nie. Masz mi to powiedzieć teraz.- Powiedział lekko zniecierpliwionym głosem ciągle powolnym krokiem zmierzając w Twoją stronę... Jego spokój sprawiał, że przechodziły Cię ciarki.
-Daj mi czas..
-Nie. - Zbliżył się do Ciebie. Wasze nosy prawie się dotykały. Jego lewa ręka zbliżyła się do Twojego policzka. Delikatnie, opuszkami palców przejechał po nim. Przeszedł Cię dreszcz. *Nie mogę mu ulec... nie mogę* . W tej chwili Odepchnęłaś Harrego od Siebie tak mocno, że wylądował w ścianie na przeciwko.
Nie spodziewał się tego.
-Chcesz tak?! To będzie tak! - Ruszył szybko w Twoją stronę. Nawet nie wiedziałaś kiedy znalazł się przy Tobie. Przyłożył swoje ciepłe wargi do Twoich ust i przycisną Twoje nadgarstki do ściany. Choć w pokoju było zimno On był rozgrzany. Biło od niego ciepło. Niesamowite ciepło...
-I co?- Wyszeptał do Twojego ucha.
-Gówno. -Powiedziałaś wyrywając się z jego uścisku. Przetoczyłaś się między jego nogami i stanęłaś za nim. Harry szybko się odwrócił ale zbyt późno aby uniknąć Twojemu ciosowi. Upadł na ziemię.  I nagle zniknął.
Rozejrzałaś się po pokoju próbując uspokoić oddech. Nie wiedziałaś czego się spodziewać. Harry był Nocnym Łowcą tak samo jak Ty. Nie mogłaś przewidzieć jego ruchów.
Nagle coś z góry runęło na Ciebie z siłą powalająca na podłogę. Nie mogłaś się ruszyć pod jej Ciężarem. Wyczułaś męskie perfumy które, dobrze znałaś.
-A teraz? -Wysapał Ci Styles prosto do ucha. Czułaś jego ciepły oddech na swoim karku.
-Puść mnie!
-Nie. -Powiedział i odwrócił Cię na plecy. Wasze twarze niebezbiecznie się zbliżyły.Widziałaś tą natarczywość w jego dużych oczach. Lekko je przymrużył i zatrzepotał długimi rzęsami. *Przestań to robić...*
-Uspokój się!
-Bo?!
-Bo Cię o to proszę!- Powiedział jeszcze mocniej napierając na Ciebie. Teraz nie mogłaś się nawet ruszyć. Ciężar sprawił, że coraz ciężej było Ci oddychać.
-Spokojnie... - Wyszeptał. Poczułaś, że Harry się podnosi. Popatrzyłaś na niego. Stał nad Tobą. Lekko uniosłaś się na łokciach.
-Patrz...- Powiedział tym swoich półcichym, zachrypniętym głosem który, przeszył Cię od środka.. Zdjął koszulkę i rzucił ją koło Ciebie na podłogę. Zobaczyłaś jego dobrze zbudowane, prawie idealne ciało. Było czyste. Zero znaków, blizn... Nieb było nic. Ciało człowieka. Harry sięgną do tylnej kieszeni spodni wyją stelle i nakreślił na wewnętrznej stronie swoich nadgarstków `X'- `ZDEJMIJ, ODKRYJ'
Błysnęło z nich jasne światło które Cię lekko oślepiło. Harry zacisną dłonie w pięści i odchylił głowę do tyłu. Na jego ciele zaczęły pojawiać się znaki.
Jeden po drugim zaczęły rysować się na jego skórze. Wiedziałaś jaki sprawiało mu to ból. Jego dłonie drżały. Oczy i zęby były mocno zaciśnięte. Skóra zaczęła robić się jaśniejsza, włosy ciemniejsze a oczy jeszcze bardziej zielone. Harry rozluźnił ręce i powoli opuścił głowę spoglądając na Ciebie. Jego zielone oczy świeciły magicznym blaskiem... Były tak nienaturalnie zielone... Takie piękne... Nadal leżałaś na podłodze. Nie mogłaś się ruszyć ani oderwać od niego wzroku. Był Nocnym Łowcą. Dopiero teraz go w nim  widziałaś.
Styles powoli wyciągną w Twoją stronę rękę. Chwyciłaś ją i mocno podciągnęłaś się do góry stając na równe nogi. *Teraz moja kolej*
-Teraz ja...- Powiedziałaś zrzucając z siebie bluzkę. Harry lustrował Cię wzrokiem. Wyrwałaś z jego ręki stelle i nakreśliłaś `X' . Poczułaś ból, prawie nie do wytrzymania. Wydałaś z siebie ciche jęknięcie i zacisnęłaś zęby. Czułaś ciepło pojawiających się znaków, czułaś jak na nowo wypalają się na Twojej zimnej skórze.
Po chwili ból ustąpił a światło zniknęło. Otworzyłaś po woli oczy. Zakręciło Ci się w głowie ale zdołałaś ustać na nogach. Spojrzałaś na stojącego przed Tobą Harrego. Patrzył na Ciebie jak zaczarowany.
W jego oczach widać było zachwyt zmieszany z zainteresowaniem i jeszcze jakimś uczuciem którego, nie potrafiłaś odczytać. Lekko przybliżył się do Ciebie. Wasze klatki się z tykały. Oddychaliście głośno.
Poczułaś, że zielonooki chwyta Cię za prawą rękę i powoli położył ją na swojej nagiej, rozgrzanej piersi. Poczułaś bicie jego serca. Biło szybko ale równomiernie. Styles Lekko pochylił się nad Tobą i przyłożył czoło do Twojego.
-Wiesz już jaki jestem. Ale to nie jest istotne.- wyszeptał ledwo słyszalnym głosem. Zamknęłaś oczy i wsłuchałaś się w jego głos i równe, powoli uspakajające się bicie jego serca.
-Czujesz? Ono jest Twoje...- wydyszał. - Tylko Twoje...  Pozwól mi kochać... Pozwól mu kochać... Tylko tyle... Proszę...- Jego głos rozbrzmiewał w Twojej głowie echem. -Proszę...
-Ale obiecaj mi coś.-  Odezwałaś się po krótkiej chwili. Harry uniósł Twój podbródek palcem, tak aby mógł spojrzeć w Twoje oczy.
-Tak?
-Obiecaj mi, że już nigdy nie będziesz wchodził przez okno w moim pokoju.- Harry uśmiechną się.
-Nie mogę Ci tego obiecać...




Hej<3 . 
Przepraszam, że tak późno to dodaje ale nie miałam czasu!
  Mam nadzieję, że warto było czekać ^.^ 

Proszę o opinię i komentarz xx.

                                                                                          

sobota, 2 marca 2013

Cała Prawda.

                                Rozdział. 3. 

                      Cała Prawda...

  Zatkało Cię. Po prostu nie wiedziałaś co masz powiedzieć. Harry był Nocnym Łowcą.
-Ale... JAK?!... Że co?!?- nie umiałaś powiedzieć nic innego.
-Jestem Nocnym Łowcą i wiem... że Ty też jesteś- teraz to nie mogłaś nawet oddychać. *On to wiedział?! Przez cały czas?!?!*.
-I wiem, że Amy też- Ciągnął dalej- Chciałem Ci to...
-Ciii ...- przerwałaś mu- Czekaj, czekaj... Czyli Ty to wszystko wiedziałeś? Od samego początku? Od kąt tylko mnie zobaczyłeś?- Harry przeczesał ręką włosy i wypuścił głośno powietrze. Ty już znałaś odpowiedź.
-Tak...
-Ty..!- Miałaś ochotę go zwyzywać ale w ostatniej chwili ugryzłaś się w język. *No niby ja tez mu nie powiedziałam... ALE ON TO WSZYSTKO WIEDZIAŁ!!!*
-Dlaczego mi tego nie powiedziałeś?! Dlaczego ja tego nie wyczułam?!?!. NIE ROZUMIEM!- popatrzyłaś na niego z desperacją i łzami w oczach. *Nie, nie możesz płakać! Nie teraz i nie tutaj... Nie przy nim...*
-Nie było okazji. Nic nie wyczułaś bo miałem znaki chroniące. Liam mi go rysował.- *Zaraz, zaraz... LIAM?!?!?!?! *
-Jak to Liam?!? Liam, Zyan, Niall... LOUIS!! TO TEŻ NOCNI ŁOWCY?!?!?!?!
-...Taaa....-powiedział Styles spuszczając głowę w duł. *KURWA NO NIE!*
-HARRY! Ty mnie cały czas okłamywałeś! To wszystko... HARRY KURWA!!!!- Nic innego nie potrafiłaś powiedzieć.
-To nie tak...
-A JAK?!?! KURWA MAĆ!. JAK?!?!?!
-Ty też nic nie powiedziałaś!! Mogłaś powiedzieć pierwsza! Ja zawsze nie będę robił wszystkiego za Ciebie!- krzykną i opadł na oparcie ławki krzyżując ręce na piersiach. Dopiero wtedy zobaczyłaś w nim Nocnego Łowcę i zdałaś sobie sprawę, że w ogóle go nie znasz...*To nie jest Harry Styles... To Harry Nocny Łowca Styles... To różnica...*
-Jesteś....
-No jaki?!?!?! Chamski, wredny, twardy, bez uczuć, bezwzględny, zero wrażliwości?!? Tak?!?! Taki właśnie jestem! Przyzwyczajaj się!!- krzykną to tak głośno, że pół parku na pewno usłyszało... Ty po prostu zamarłaś w bez ruchu. *To ma być Harry?!... Nie, to nie jest mój Harry.*
-Nienawidzę Cię... Kocham i nienawidzę jednocześnie... Jesteś...Ugh.... NIENAWIDZĘ CIĘ!- Wstałaś, wyskoczyłaś przez okno w altance i ruszyłaś aleją prosto do domu. Po chwili usłyszałaś szelest liści za sobą.
Nagle, centralnie przed Tobą staną Harry.
-Stój!- rozkazał i złapał Cie mocno za rękę.- Kocham Cię.
-Teraz to już spierdalaj!- powiedziałaś i wyrywając się z uścisku Harrego. odwróciłaś się do niego plecami i chciałaś iść dalej kiedy Harry podstawił Ci nogę. Prawie upadłaś ale Styles w ostatniej chwili Cie złapał. Centymetr nad ziemią *Refleks Nocnego Łowcy...* Popatrzył się na Ciebie. Jego oczy płonęły.
-Nie rozumiesz co to znaczy stój?! Kocham Ci. Zrozum to! Tylko....-urwał.
-TYLKO CO?!- krzyknęłaś.
-Nie potrafiłem Ci tego powiedzieć! Tego wszystkiego!
-Przestań! I puść mnie! Chce iść...- Nie dokończyłaś bo Harry Cię pocałował. Jego usta były takie miękkie. Pocałunek był mocny a zarazem delikatny. Po chwili postawił Cię na nogi i powoli odsuną się od Twoich ust. Patrzył Ci głęboko w oczy.
-Kocham Cię...- powiedział ledwo słyszalnym głosem- Zawsze Cie kochałem, kocham i kochać będę...- Jego oczy wypełniły się łzami.- Tylko nie potrafiłem... Nie potrafiłem powiedzieć Ci prawdy o mnie... O tym wszystkim...
-Harry... Ja.... Twoje słowa... Nie te tylko wcześniejsze... Daj mi czas. I puść mnie chce iść do domu.- powiedziałaś odrywają się od niego. Harry zamarł. Patrzył na Ciebie zielonymi, błyszczącymi oczami a po policzku spłynęła mu łza..
-Ranisz mnie...
-Ty zrobiłeś mi to wcześniej...  - powiedziałaś odwracają się do niego plecami i poszłaś aleją do przodu.
Już nie chciałaś się oglądać.


Dzisiaj dłużej ; p
 Trochę takie ckliwe wyszło... Ale !. ; )
Liczę na Twoją opinię w komentarzu ^^





wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział 2.

                                   Rozdział  2 . 

                  Bo ja jestem inny...

Całą drogę miałaś przed oczami Harrego... Nóż... Demoniczna krew... *NIE!. To nie może być prawda! Harry nie może byc... NIE !. Wyczułabym to ... Nocny Łowca czuje innego Nocnego Łowcę! A po za tym nie ma znaku na prawej dłoni...* Popatrzyłaś na wierz jego prawej dłoni... Miał rękawiczkę *Cholera! Ale na pewno nie ma tam oka... na pewno... Harry nie może...
-Ej! Słyszysz mnie?!. Jesteśmy na miejscu. - Usłyszałaś głos Stylesa który przerwał  natłok Twoich myśli.
-Tak, słyszę ! Wysiadamy ?- Zapytałaś i z lekkim uśmiechem popatrzyłaś się na Harego. W jego zielonych oczach było widać trochę niepokoju...
-Tak.

Wysiedliście i za ręce poszliście główną aleją do starej, drewnianej altanki. Zawsze tam chodziliście gdy przyjeżdżaliście do parku.Tam właśnie Harry wyznał Ci miłość, tam pierwszy raz się pocałowaliście, tam zawsze mówiliście sobie najważniejsze rzeczy... Już wiedziałaś, ze to co Harry Ci chce dziś powiedzieć nie będzie kolejnym `Kocham...'

-Harry... ? -Nie wytrzymałaś.Zatrzymałaś go i popatrzyłaś mu głęboko w oczy. Musiałaś wiedzieć to teraz!
- Tak .
-Co chcesz mi powiedzieć? Bo mówiłeś, ze to coś ważnego...
-Dojdziemy do altanki to powiem...
-NIE! Teraz!
-Nie!. W altance! -Powiedział i  ruszył do przodu zostawiając Cie w tyle... *Ugh. Co za...
-Idziesz ? -Powiedział Harry wyciągając do Ciebie rękę. Był juz kawałek przed Tobą.
-Idę, idę... -Powiedziałaś z lekka irytacja w głosie.

Po 10 minutach doszliście w końcu do altanki. Stara altanka a mieściła w sobie tyle wspomnień.... Usiadłaś na drewnianej ławce, obok Ciebie Hazza.
-Mów - Powiedziałaś szybko za nim cokolwiek zdążył powiedzieć.
-Kocham Cię i nie chcę Cię stracić dlatego postanowiłem Ci to powiedzieć...
-Tak ?
-Bo ja jestem inny niż wszyscy... -Powiedział i spuścił wzrok... I zdjął rękawiczkę z prawej ręki pokazując znak Nocnych Łowców .
-Jestem zabójcą Demonów... Jestem Nocnym Łowcą ...


                    


 I  JAK ?? ; pp. 
Liczę na opinię i komentarze !. ; pp. Dziękuje <3


wtorek, 12 lutego 2013

                                      Rozdział 1. 

                             Wizja.

- Czarne szpilki, dżinsy, biała bokserka, czarna skóra . . . 
-Nie za bardzo się stroisz ?!. TO TYLKO KOLEJNA RANDKA !!- Powiedziała Amy patrząc na Ciebie z lekkim zażenowaniem. *TO RANDKA Z HARRYM ! Musze wyglądać jakoś wyglądać. I do tego musi mi coś ważnego powiedzieć...* 
Harry- Harry Styles. Poznaliście się na imprezie w dziwnych okolicznościach... Harry pomylił toalety i wszedł do damskiej... Gdy Cię zobaczył zrobił zakłopotaną minę i zarumienił się. Od razu wiedziałaś , że coś między wami będzie... I było i jest!. Już 2 lata jesteście razem i nie zanosi się na koniec.
- Ale On chce mi coś powiedzieć ! I mówił, że to ważne... !
- Przecież Ci się nie oświadczy !!!
-Wiem ! Nie jestem głupia ! Ale muszę dobrze wyglądać ^^ ... Bp dorze wyglądam, prawda ? 
-Zawsze dobrze wyglądasz- Powiedziała Amy z lekkim uśmiecham.
Amy- Amy Black. Twoja przyjaciółka. Łączyła was jedna sprawa. Obie byłyście czymś czego nie pojmie ludzki rozum na trzeźwo... DOSŁOWNIE !.
-Czy znaki na moich rękach są bardzo widoczne ?. Nie lubię gry rzucają się w oczy. -,-' 
-Toche. Ale nie jest źle 1 Harry myśli, że to tatuaże ... 
-Wiem ... Ale może powinnam mu powiedzieć... KIM JESTEM .... No, wiesz... Kocham go i nie chce go stracić tylko przez to kim jestem ... 
-NIE DZIŚ !!! Kiedyś będziesz mogła mu powiedzieć, ale to kiedyś. Teraz to jeśli nie wyjdziesz za 5 minut to Harry po Ciebie przyjdzie na górę ! A ja nie ma ochoty patrzeć jak się liżecie ! - Powiedziała przewracając oczami. Nie lubiła patrzeć gdy ktoś ukazuje drugiej osobie uczucia...Amy była specyficzna osobą - Była jednym słowem mówiąc- `ZIMNA' ... 
-Ok, ok... Idę! Pa !- Wychodząc przesłałaś jej całusa w powietrzu.

Gdy wyszłaś z budynku na podjeździe stał już samochód Harrego ... 
-Cześć !- powiedziałaś do Stylesa który siedział na masce. Gdy Cię obaczył ... Wstał, objął w pasie i pocałował delikatnie w usta. Jego delikatność sprawiała, że przechodziły Cię ciarki .
- Dzień Dobry. Pięknie wyglądasz. Zawsze tak było ale dzisiaj wyjątkowo .- Popatzrzył Ci głęboko w oczy ... Były takie zielone.
-To co zamierzamy dzisiaj robić ?- Zapytałaś . Styles podniósł lewa rękę i zabrał kosmyk z twojego czoła.
-Spacer po parku ... Wąskimi alejkami wśród złotych drzew... Co ty na to ?
-Brzmi wspaniale- Uśmiechnęłaś się. I nagle zaświeciło słońce ... Jego blask odbił wisiorek z pierścieniem na twojej szyi. Harry powoli spuścił wzrok na pierścień i wziął go delikatnie w palce...

I nagle w twojej głowie pojawiła się wizja ...
`Zobaczyłaś Harrego ... Stał do ciebie plecami, które były całe w znakach ... W lewej ręce trzymał seraficki nóż po którym ściekała czarna, gęsta demoniczna krew...
Powoli odwrócił się do ciebie i uniósł prawa rękę ... '
 Otrząsnęłaś się szybko i jak poparzona odskoczyłaś od Harrego zrywając wisiorek z szyi...Styles zrobił zdziwioną minę .
-Wszystko ok ? Urwałaś wisiorek ... - Powiedział podając ci srebrny łańcuszek.
-Tak, tak ! - Powiedziałaś zmieszana i zabrałaś łańcuszek.
-Ok... To jedziemy ?!.
-Tak. - Powiedziałaś wsiadając do samochodu...
  
               
Hej>3 . Postanowiłam założyć bloga ^.^ TAK JAKOŚ MNIE NASZŁO !. ; ) . A że lubię fantastykę i 1D to połączyłam to razem. !.
W 1. Rozdziale występuje Harry Styles z One Direction (Jakby ktoś nie zauważył .XD) .
Później będą i pozostali członkowie... Ale to później...

 Dziękuje za przeczytanie... I PROSZĘ O KOMENTARZE ...Chcę wiedzieć co myślicie ; pp . . .